Zadośćuczynienie i odszkodowanie wydaje się oznaczać to samo stwierdzenie, czyli zapłacić poszkodowanej osobie za to co zrobiliśmy. Teoretycznie mogłoby tak być ale niestety tak nie jest. Te dwa słowa znaczą prawie to samo ale z jedną różnicą.
Czym się różni zadośćuczynienie od odszkodowania?
Zarówno jeden termin jak i drugi możemy zakwalifikować do ogólnego zbioru świadczeń, czyli terminu znanego z prawa cywilnego, a precyzyjniej prawa zobowiązań. Idąc dalej, możemy stwierdzić, że świadczenia te mają charakter pieniężny. Zasadne jest zatem sklasyfikowanie ich jako świadczenia pieniężne. Funkcja zadośćuczynienia i odszkodowania odnosi się do jednej płaszczyzny – do naprawienia określonej szkody. W tym miejscu należy zatem dokonać podziału i rozgraniczenia tych dwóch terminów. Otóż funkcją zadośćuczynienia jest skompensowanie
szkody o charakterze niemajątkowym, czyli krzywdy. Natomiast odszkodowanie ma za zadanie naprawić szkodę o charakterze majątkowym.
Co to jest zadośćuczynienie?
Zadośćuczynienie według treści art. 445 § 1 k.c. w razie uszkodzenia ciała lub wywołania rozstroju zdrowia, poszkodowanemu przysługuje roszczenie o zadośćuczynienie pieniężne za doznaną krzywdę, które ma charakter kompensacyjny. Ma ono na celu złagodzenie sytuacji powypadkowej oraz pomoc w dostosowaniu się do nowych warunków. Na chłopski rozum zadośćuczynienie jest formą rekompensaty za krzywdę doznaną najczęściej wskutek zdarzeń powodujących szkodę osobową. Choć odpowiedzialność cywilna za zdarzenie powodujące szkodę spoczywa zasadniczo na jego sprawcy to ponosi ją najczęściej jego ubezpieczyciel.
Wysokość zadośćuczynienia uzależniona jest od wielu czynników, a w szczególności od:
- charakteru obrażeń
- stopnia nasilenia bólu
- okresu leczenia
- liczby zabiegów
- trwałych następstw wypadku
- wieku, płci, stanu cywilnego
- zawodu
- bezradności poszkodowanego
Zadośćuczynienie powinno uwzględniać wszystkie cierpienia fizyczne i psychiczne zarówno doznane przez poszkodowanego, jak i te, które będzie on w przyszłości odczuwać z dużym stopniem prawdopodobieństwa. Nie ma znaczenia, że poszkodowany może nie zdawać sobie sprawy ze swej krzywdy z uwagi na wiek bądź upośledzenie psychiczne. Mimo że wysokość doznanej przez poszkodowanego krzywdy jest niewymierna i nie ma możliwości określenia zadośćuczynienia w sposób dokładnie odpowiadający rzeczywistości, to jednak jego wysokość nie może stanowić kwoty symbolicznej i musi przedstawiać wartość ekonomicznie odczuwalną. Sąd badając sprawę o zadośćuczynienie powinien przeanalizować wszystkie zgromadzone w sprawie dowody i wziąć pod uwagę szereg okoliczności. Procentowy uszczerbek na zdrowiu ustalony przez biegłego lekarza jest jednym z kryteriów, które Sąd powinien brać pod uwagę, ale z pewnością nie jedynym. Nie wyznacza automatycznie wysokości zadośćuczynienia. Stanowić może jedynie przybliżoną ilustrację rozmiaru cierpienia i bólu. Ważną kwestią jest to że nie można uzyskać dwa razy zadośćuczynienia z tej samej krzywdy. Nie wystarczy wskazać w ponownym procesie, że cierpiała więcej, niż przewidziano w pierwszej sprawie. Chyba że chodziłoby o zupełnie inne krzywdy, o których nie orzekano w pierwszej.